Czy da się poprawić jakość powietrza bez przebudowy sprężarkowni
Pytanie wraca za każdym razem, gdy zakład wprowadza nową maszynę o ostrzejszych wymaganiach niż reszta parku. Sprężarka pracuje poprawnie, sieć jest szczelna, a jedno urządzenie zgłasza wilgoć albo ślady oleju w powietrzu zasilającym.
Odpowiedź zwykle brzmi tak, ale pod trzema warunkami: jest miejsce fizyczne, jest zapas ciśnienia na dodatkowy opór i wiadomo, który odbiornik wyznacza wymagania.
Od czego zacząć oględziny istniejącego układu
Zanim padnie decyzja o zakupie, warto przejść instalację od maszyny do najdalszego punktu poboru i spisać, co w niej faktycznie stoi. Lista bywa krótsza, niż wynika z dokumentacji sprzed lat.
- Czy za chłodnicą końcową jest separator odbierający wodę wykroploną mechanicznie.
- Czy spusty kondensatu działają, czy ktoś je dawno zablokował, bo upuszczały powietrze.
- Jaki punkt rosy daje obecny osuszacz i czy w ogóle jest sprawny.
- Gdzie stoją filtry, jakiej są dokładności i kiedy wymieniano w nich wkłady.
- Jakie ciśnienie dociera do najdalszego odbiornika przy pełnym obciążeniu zmiany.
Dwa kierunki rozbudowy
Po oględzinach wybór sprowadza się zwykle do jednego z dwóch rozwiązań, a różnią się one kosztem i zakresem prac.
Podniesienie parametrów w całej sprężarkowni
Tą drogą idzie się wtedy, gdy większość odbiorników wymaga lepszego powietrza niż dostaje. Do ciągu dokłada się osuszacz o niższym punkcie rosy albo dodatkowy stopień filtracji za maszyną. Koszt obciąża całą produkcję, ale problem znika we wszystkich punktach naraz.
Uzdatnianie miejscowe przy jednym odbiorniku
Jeżeli ostrzejsze wymagania ma jedno stanowisko, taniej wychodzi postawienie małego zestawu tuż przed nim. Filtr dokładny z odwadniaczem i reduktorem montowany przy maszynie rozwiązuje sprawę bez ruszania reszty instalacji. Trzeba jednak pamiętać, że urządzenie miejscowe nie naprawi wody stojącej w rurociągu, a jedynie zatrzyma ją przed wejściem do maszyny.
Czego rozbudowa nie załatwi
Dokładanie urządzeń nie zastąpi porządku w samej sieci. Rurociąg ułożony bez spadków, bez odwodnień w najniższych punktach i z odejściami wyprowadzonymi od spodu rury będzie zbierał wodę niezależnie od tego, co stoi w sprężarkowni. To samo dotyczy nieszczelności: ubytek powietrza obniża ciśnienie i wymusza dłuższą pracę maszyny, czego żaden filtr nie skoryguje.
Warto też sprawdzić, czy sama sprężarka nie pracuje poza zakresem, do którego była dobierana. Jeżeli zakład dostawił linie i pobór urósł, układ uzdatniania bywa objawem, a nie przyczyną. Wtedy sensowniejsza od dokładania filtrów jest analiza całego ciągu, a kolejność urządzeń w ciągu uzdatniania okazuje się pierwszą rzeczą do sprawdzenia.
Kiedy zamówić pomiar zamiast zgadywać
Przy rozbudowie warto wydać część budżetu na pomiar, zanim wyda się resztę na urządzenia. Zapis punktu rosy i ciśnienia w kilku punktach sieci przez pełną zmianę pokazuje, czy problem występuje przy szczycie poboru, po postoju, czy stale. Każdy z tych wariantów prowadzi do innego rozwiązania, a bez danych decyzja opiera się na wrażeniach obsługi.
Wynik pomiaru przydaje się także w rozmowie z dostawcą. Zapytanie ofertowe oparte na zarejestrowanych przebiegach jest krótsze i dokładniejsze niż opis słowny, a oferty przygotowane na tych samych danych da się porównać między sobą. Bez tego każdy dostawca przyjmuje własne założenia i proponuje urządzenia z różnych półek, co utrudnia ocenę, która propozycja jest tańsza w eksploatacji.
Ostatnia uwaga dotyczy terminu. Pomiar warto zrobić w okresie typowej pracy zakładu, a nie w tygodniu z przestojem remontowym albo w szczycie sezonowym. Obraz z takiego tygodnia prowadzi do przewymiarowania albo do doboru urządzenia, które nie poradzi sobie przez resztę roku.








